Do pantibar się wybraliśmy bo Alphabeat miało grać. Wieczór zaczął się niewinnie od tequili, skończył chyba jakoś podobnie tequillą. To wyjaśnia zjawisko kaca dzisiejszego ranka.
Alphabeat mieli grać a skończyło się na didżejowaniu i jeszcze nie za bardzo to kolesiowi wychodziło. Tego już nie bardzo cokolwiek tłumaczy. Ale wokalistka na żywo jest jeszcze fajniejsza niż na teledysku.



